środa, 8 października 2014

Rozdział IV- "Psy... Nienawidzę..."

  -Nel, wstawaj, bo spóźnisz się do szkoły...-tymi właśnie słowami Nel została obudzona
-Już... Już wstałam- odpowiedziała zaspanym głosem.
Gdy otworzyła oczy, od razu poczuła, że było coś nie tak, mianowicie widziała niewyraźnie. Myślała, że to tylko od długiego snu, przetarła oczy, lecz było nadal tak samo. Zaniepokoiła się, ale nie mogła opuszczać lekcji, dlatego ubrała się i zeszła do jadalni na śniadanie.
-Dzień dobry- powiedziała.
-Cześć- odpowiedział tata Nel
Dziewczyna miała duży wybór tego co mogła zjeść, ale wybrała to co zwykle: chleb z twarożkiem i żurawiną... Mmmm, pychotka - pomyślała. Około 10 minut po śniadaniu Nel była już gotowa do wyjścia. Po drodze spotkała Alice:
-Hej, Al!
-Hejka!
Przyjaciółki poszły do szkoły i jak zwykle plotkowały...
    Po lekcjach Nel zaprosiła do siebie Alice, zgodziła się. Podczas powrotu spotkały spłoszonego ogiera, to był Bestia- koń Nel. Dziewczyna rzuciła torbę szkolną i szybkim krokiem zbliżała się do czarnego konia. Uspokajała go klepiąc po grzbiecie i gładząc jego pysk. A on powoli wracając do spokojnego stanu, zarżał. Zaniepokojona dziewczyna poprosiła Alice by dała jej torbę i poprowadziła konia na pastwisko należące do jej rodziców.
   -Może, ja już sobie pójdę...
-Nie! Zostań tu, boję się o Bestię.-powiedziała
-No dobrze, może odrobimy lekcje?
-Okej, ale przy koniu.-odpowiedziała stanowczo
   Przyjaciółki zaczęły odrabiać lekcję. Nagle jakiś pies zaczął szczekać,a koń wierzgać. Nel znowu wpadła w panikę.
-Co ja mam robić, Alice, co ?!
-Ale o co chodzi?-zapytała Nel
-Miałam sen, był on związany z twoim psem i z Bestią... W moim śnie twój pies wabi się Karrie.
Alice stała jak słup soli i po minucie powiedziała:
-Ale,a... Ale mój pies tak się właśnie nazywa... O co w tym biega?-powiedziała zdziwiona
Nel jak zwykle zaczęła uspokajać Bestię i szeptała:
-Będzie dobrze, wszystko będzie dobrze...
   Nel jak co wieczór pisała w pamiętniku:
"Drogi pamiętniku... Mój sen... "Spełnia" się, on zaczyna żyć... Alice ma psa -Karrie. Boję się, bo zawsze gdy Karrie szczeka to Bestia zaczyna świrować. Za 2 tygodnie są moje urodziny, cieszę się, ale równocześnie boję... Nie wiem co z tego wyniknie. Chciałabym , żeby pies Alice zdechł, tak chcę tego.
Ale nie chciałabym, żeby była smutna... Jestem zmęczona jak zwykle o tej godzinie... Dobranoc"
***A w głowie Nel nadal był ten sam obraz- Kerrie...




 

czwartek, 2 października 2014

Rozdział III- "Zły sen, proroczy sen"

  -Nieee !!!- Nel zaczęła krzyczeć przez sen.
- Co się stało?!-spytała mama, ale Nel dalej spała. Matka dziewczyny uznała, że to tylko zły sen, ale Nel wolałaby, żeby to był TYLKO zły sen. To był prawdziwy koszmar...
    Jak dziewczyna wstała postanowiła napisać w pamiętniku cały swój koszmar... : "Drogi pamiętniku, co prawda nie jest wieczór i nie jest to czas na sprawozdanie z dnia...*uśmiechnęła się* Niestety miałam koszmar, to nie był zwykły zły sen, to był prawdziwie straszny koszmar. Napiszę go, żeby nie zapomnieć, ponieważ muszę wszystko opowiedzieć Al, więc...Śniło mi się, że jestem w wieży i wyglądam przez okno. Nagle Bestia przywiózł na sobie Alice, a ona trzymała psa... Tak, psa! Przecież ona jest na nie uczulona. Nie ważne...Alice zapukała do wrót zamku, od którego odbiegała jedna z wież, w której byłam zamknięta. Nikt nie otwierał, a Al zaczęła wołać i prosić o pomoc: " Pomocy! Jest tam ktoś? Halo?" . Ja krzyknęłam do niej: " Co się stało, Al ?", a ona odpowiedziała, że jej pies- Kerrie- jest poważnie chory. Ja bez chwili namysłu wyskoczyłam przez okno, myślałam, że się zabiję, ale nagle zza mojej długiej, blado różowej sukni wyrosły skrzydła, jak u nietoperza... tylko, że powiększone. Nie wiem nawet co moja postać zrobiła, ale to wyglądało na to, że dotknęła psa, a on jak gdyby nigdy nic, wstał i zaczął skakać i lizać Nel... to znaczy mnie. A ja powiedziałam do niego: " Nie ma sprawy."  Lecz gdy nastała noc, Kerrie zamieniła się w wilkołaka, przeraziłam się. Pies Al skoczył na mnie, ale Bestia, mój cudowny koń, ocalił mnie. Niestety on nie wyszedł z tego cało... Kerrie go zabiła, a gdy poczuła zapach, smak jego krwi, to zamieniła się z powrotem w zwykłego psa... A ja obudziłam się cała zapocona, a serce waliło mi jak dzwon..."



     Nel tymi oto słowami zakończyła wpis w pamiętniku i od razu poszła sprawdzić co u Bestii.Było wszystko w porządku, lecz ten sen nie dawał jej spokoju. Muszę odrobić lekcje...- pomyślała, więc zabrała się do tego i w ciągu pół godziny je skończyła. Poszła zaopiekować się Bestią, między innymi chciała wyczyścić kopyta, aby nikt oprócz Al i Harrego nie dowiedział się, że go dosiadła i jeździła na nim. Gdy skończyła swoje obowiązki, to postanowiła odwiedzić Alice. Dziś dojście do domu przyjaciółki zajęło więcej czasu, bo szła na piechotę. Po 20 minutach była na miejscu i zapukała. W drzwiach zobaczyła wesołą Alice:
-Cześć, Al.
-Hej, nie spodziewałam się twoich odwiedzin. Wejdź...
     Nel przechodząc przez próg ujrzała tego psa, co był w jej koszmarze. Zdziwiona zapytała:
-Skąd masz tego psa?
-Harry mi go przyprowadził. Powiedział, że znalazł go na ulicy. Przygarnęliśmy go.
-Rozumiem... Wiesz muszę już wracać, do zobaczenia.
    Dziewczyna pobiegła na pole, nie wiedziała co ma o tym myśleć. Już drugi raz miała "proroczy" sen. Mam nadzieję, że Bestii nic się nie stanie. Usiadła na trawie nie przejmując się, że jest ona mokra. Położyła się i zasnęła... Gdy wstała było już ciemno, a z oddali było słychać wołanie rodziców:
-Nel ! Nel, gdzie jesteś?! Nel !
Słyszała również rżenie konia, zaniepokoiła się i pobiegła do domu...
    "Drogi pamiętniku, po odrobieniu prac domowych postanowiłam odwiedzić Alice, a tam zobaczyłam tego psa... wilkołaka... NIE! Nie wiem, nie wiem nawet co to było... Ale nadal jestem przerażona. Myślę, że to minie, ale już drugi raz mam taki "proroczy" sen.. Przecież nie jestem filozofem, czy kimś tam... Jestem zmęczona, dobranoc " -tymi słowami zakończyła wpis...