-Dzień dobry, mamo.-przywitała się Nel.
-Cześć, jak ci się spało?- zapytała matka.
-Przez to całe zamieszanie z Bestią nie mogłam w ogóle spać. Rżał przez całą noc...-odpowiedziała.- Mamo, mogłabym pojeździć na Bestii?
-Nie wiem, czy to dobry pomysł- rzekła
-Ale...!
-Nie dyskutuj, nie pamiętasz co było 5 lat temu?- zapytała zirytowana matka
Nel ze łzami w oczach pobiegła do konia i go mocno przytuliła.
-Życie jest nie sprawiedliwe... Dlaczego to musiało spotkać akurat mnie?!- pytała siebie.
Bestia jakby rozumiał jej każde słowo zaczął ją wąchać i się z nią bawić. Grymas od razu zamienił się w uśmiech.
-No dobra, dobra! Chodźmy się pobawić.- powiedziała rozweselona Nel.
Nel mimo sprzeciwu mamy, dosiadła konia i wyruszyła z nim na przejażdżkę do Alice. Po 10 minutach byli na miejscu.
-Ty tu poczekaj, a ja zapukam.- postanowiła dziewczyna.
Nel nie była pewna, czy ma pokazać Alice swojego zaginionego konia, była rozdarta. Popatrzyła na konia, a on skinął głową jakby mówił: "Zrób to Nel". Dziewczyna nie czekając ani chwili dłużej, zapukała.
-O, hej Nel. Co ty tu robisz?- zapytała zdziwiona przyjaciółka.
-Cześć... Chciałabym Ci coś, a raczej kogoś pokazać.
Dziewczyny wyszły na dwór i oczom Alice ukazał się piękny koń, czarny ogier. Nel do niego podeszła, objęła go i powiedziała:
-No chodź, nie bój się.
Alice podeszła i poklepała Bestię po grzbiecie, nadal była w szoku.
-Skąd wytrzasnęłaś tego konia?!- zapytała swoją przyjaciółkę.
-Sama nie jestem pewna skąd on tu się wziął... Chodźmy na spacer wszystko ci opowiem...
Nel prowadziła konia, na którym była Alice. Gdy doszły do celu, spotkały tam Annabeth. O nie-pomyślała dziewczyna. Gdy popularna dziewczyna zauważyła swoją rywalkę, zaczęła się z niej naigrywać:
-Pfff, widzicie dziewczyny-zapytała swoich przyjaciółek- to się nazywa brak gustu... Jak można zakładać skarpetki do sukienki ?
-Weź się odwal Annabeth, Nel może chodzić w czym tylko chce.-powiedziała Alice
-Dzięki Al,-powiedziała do swojej przyjaciółki-ale nie musiałaś. Mogę ciebie nazywać Al, co nie?-zapytała
-Jasne, ale chodźmy stąd, bo nie mogę patrzyć na jej wytapetowaną buźkę...
Dziewczyny ruszyły dalej, aby nie mieć styczności z Ann, która zawsze gdy jest okazja, naśmiewa się z Nel. Gdy znalazły odpowiednie miejsce, to usiadły na trawie i Nel zaczęła opowiadać:
-Zacznę już wszystko wyjaśniać. Jak miałam 13 lat, to Ciebie jeszcze nie znałam i moim jedynym przyjacielem był Bestia, ten oto koń.- wskazała na ogiera- Niestety pewnego feralnego dnia Bestia zaczął wierzgać, nie dało się go uspokoić. Spadłam z niego, nie dość, że się cała poobijałam to jeszcze Bestia mnie poturbował. Rodzice bardzo się zawiedli na koniu i go sprzedali. A ja cierpiałam, cierpiałam fizycznie i psychicznie. Po paru latach użerania się z Ann, pojawiłaś się Ty i to dzięki tobie zaprzyjaźniłam się z najprzystojniejszym chłopakiem w szkole. A wczoraj gdy dopadł mnie silny ból, to pomyślałam o Bestii, którego zobaczyłam pod moim domem. Nie mam zielonego pojęcia co teraz będzie z Bestią... To koniec całej historii.- skończyła cała we łzach.
-Łał... Nie wiedziałam, że ten koń jest dla ciebie aż taki ważny...
Przyjaciółki siedziały parę minut w ciszy, gdy nagle tą ciszę przerwał głośny krzyk:
-Hej, Harry!-To była Annabeth, która już od 4 miesięcy próbuje poderwać brata Alice.
Nel i Alice w tym samym momencie się odwróciły i ujrzały Harrego.
-Gdzieś ty się podziewała?! Mama wychodzi z siebie!- w tej chwili chłopak dostrzegł Nel, która siedziała tuż przy Alice- O, hej Nel- wydukał
-Cześć, nie krzycz tak na nią, to ja ją poprosiłam, żeby ze mną poszła.-wyjaśniła.
-Nic nie szkodzi, Nel. Do zobaczenia.- powiedział zaczerwieniony chłopak.
Nel się zaśmiała i powiedziała:
-Do zobaczenia...
Zaprowadziła konia na jej podwórko i wróciła do domu. Było już po obiedzie.
-Gdzie ty się podziewałaś?! Martwiłam się o Ciebie!-krzyknęła mama
-Wszystko w porządku, byłam u Alice...
-Masz tak więcej nie robić!
Wieczorem Nel otworzyła pamiętnik i zaczęła w nim notować:
,,Drogi pamiętniku, byłam dzisiaj na polu z Bestią i Alice. W końcu zapoznałam ich ze sobą, czuję się spełniona. Mama mnie skrzyczała za to, że wyszłam bez uprzedzenia jej o tym. A wracając do wyprawy na pole, to spotkałyśmy pewną osobę, jak zwykle musiała się przyczepić do mojego ubioru. Cóż, jak się jej nie podoba to niech się nie patrzy.

